Dwie opowieści
Opowieść Michaela
-Zrezygnuj z baletu i dam ci spokój -powiedział na koniec.
-Ja to robię dla baletu, nie rozumiesz? Zgodziłam się tylko po to, by móc tańczyć -powiedziałam wściekła. -Nigdy nie robiłeś nic z miłości -spojrzałam mu w oczy. -O ja cież pierdzielę, ty naprawdę nigdy nic nie kochałeś.
Jego twarz przybrała wściekły wyraz. Przez chwilę myślałam, że mnie zabije, ale on tylko się odwrócił. Ostatnią rzeczą, którą widziałam, były jego rozkładające się czarne skrzydła. Chciałam za nim pobiec, ale Michael złapał mnie za przedramię i przyciągnął do siebie.
-Wróci -powiedział, starając się mnie uspokoić, -jednak zanim wróci, chciałbym żebyś się o czymś dowiedziała. Dotyczy to Leny. Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy od dłuższego czasu postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa w Londynie, poznaliśmy Lenę. Chodziła z nami do klasy w liceum. Można powiedzieć, że była raczej zagubiona i wpadła w złe towarzystwo. Spodobała się Luciferowi, więc dostałem dodatkowe zadanie, by jej pilnować. Przez chwilę była nawet w nim zakochana. Na koniec liceum mój brat postanowił dać jej tę sukienkę. Przyszła w niej na zakończenie roku.
Michael przerwał swoją opowieść. Podniósł ze stoliczka położoną zdjęciem do dołu ramkę i podał mi ją. Na zdjęciu były trzy osoby. Bracia Gray i Lena pomiędzy nimi. Spojrzałam na chłopaka, nie za bardzo rozumiejąc, o co chodzi.
-Nie powinniśmy tego robić, ale zaprzyjaźniliśmy się z nią. Mam też podstawy by przypuszczać, że między nią a moim bratem doszło do czegoś więcej. Miesiąc po zrobieniu zdjęcia pokłóciłem się z bratem o przyjaźń naszej trójki, a rozdarta i nieświadoma Lena stanęła po stronie Lucifera. Niebo postanowiło na jakiś czas dać mi zamiennika, bym mógł choć trochę odpocząć. Przebywanie na ziemi jest dla mnie męczące -dodał, patrząc mi w oczy. -Wtedy Lucifer pokłócił się z Leną i stał się bardziej buntowniczy. Mój zmiennik po prostu nie mógł dać sobie z nim rady.
-Kazali ci tu wrócić?
-Tak. Pół roku w Niebie i kolejne pół wieku na Ziemi. Jess, posłuchaj. Historia z Leną nie miała prawa się powtórzyć, a mimo to znów jest tak samo.
-Co masz na myśli?
Niepotrzebnie pytałam, dokładnie wiedziałam, co ma na myśli. Podparłam się o poręcz fotela. Splotłam palce i oparłam je o udo.
-Ciebie.
Michael podszedł do mnie i ostrożnie objął mnie ramieniem. Chciał coś powiedzieć, ale zamiast tego tylko mocno mnie przytulił. Miałam do niego tyle pytań... Czułam, że mam coraz mniej czasu. Anioł odsunął się ode mnie odrobinę.
-Muszę powiedzieć ci coś jeszcze. Zakochałem się w tobie.
-Wiem. Lucifer mi powiedział -wyszeptałam, patrząc w podłogę. Było mi zwyczajnie głupio, miałam wrażenie, że go zraniłam.
-Nie wiem, kiedy Siódmi się o tym dowiedzą, ale wiem, że nie zostało mi na Ziemi zbyt wiele czasu. Kiedyś wrócę, ale obawiam się, że ciebie już tu nie będzie -splótł nasze palce. -Anioły nie powinny być zdolne do takiego uczucia -powiedział smutnym głosem.
Miałam ochotę krzyczeć. Co ja najlepszego narobiłam? Rozkochałam w sobie nie tego brata co trzeba. Wszystko zaczęło się walić. Jak to możliwe, że Michaela może nagle zabraknąć? Jak można się aż tak do kogoś przywiązać w ciągu miesiąca? Do moich oczu napłynęły łzy. Przygryzłam wargę, by je powstrzymać, ale nic to nie dało.
-Wiem, że masz wiele pytań, ale najlepiej dla ciebie byłoby gdybyś o nas zapomniała -wyszeptał.
Moje serce zaczęło szybciej bić. Zarzuciłam ręce na szyję chłopaka i stanęłam na palcach. Nie chciałam, by jeszcze kiedykolwiek to powiedział. Nie bardzo wiedziałam, co powinnam zrobić. W książkach, które tak zawzięcie czytałam, zawsze w takich momentach się całowali. Chyba nie zaszkodzi spróbować. Przysunęłam wargi do ust chłopaka, jednak moja odwaga szybko się skończyła. Patrzyłam w jego oczy oddalone zaledwie kilka centymetrów od moich. Anioł położył dłonie na moich biodrach. Opuszki jego palców wsunęły się pod moją bluzkę i delikatnie muskały moją rozgrzaną skórę.
-Zmieniałaś się i mnie też -wyszeptał.
Jego wargi zetknęły się z moimi. Nie potrafiłam ocenić z czyjej inicjatywy. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, ile razy Michael się całował, ale odniosłam mylne wrażenie, że całował się już wiele razy. Był zdecydowanie lepszy od swojego brata. Delikatnie pieścił moje wargi. Oplotłam nogami jego biodra. Jedną ręką chłopak podtrzymywał moje pośladki, a druga powoli wędrowała do zapięcia mojego stanika.
Opowieść Lucifera
-Słuchaj, Jess, nie wiem, co między wami zaszło, ale możesz mi powiedzieć, gdzie podział się mój brat?
Siedziałam w salonie i czytałam książkę przy rozpalonym przez Michaela kominku, który dawał prawie tak rozkoszne ciepło jak jego obecność. Miałam wrażenie, że moje policzki również płoną.
-Poszedł po zakupy -powiedziałam, nie odrywając oczu od książki.
-Zrezygnowałaś już z baletu?
-Tak.
Chłopak podszedł do mnie. Wyrwawszy mi książkę odłożył ja na stoliczek. Jego ciekawe spojrzenie bacznie badało moją twarz. Palcami delikatnie dotknął moich policzków. Przeniósł dłonie niżej i oplótł nimi moją talię. Przyciągnął mnie do siebie. Z ciekawością przyglądałam się jego szarym oczom. Złożył na moich ustach jeden ze swoich agresywnych pocałunków. Oparłam dłonie o jego tors. Nagle chłopak popchnął mnie z powrotem na fotel.
-Całowałaś się z Michaelem, prawda?
Odwróciłam wzrok zawstydzona. Nie żałowałam tego, co zrobiłam, ale miałam nadzieję, że Lucifer nigdy się o tym nie dowie. Delikatnie pokiwałam głową, nie potrafiąc go okłamać. Chłopak usiadł na drugim fotelu. Pokręcił głową z tym swoim charakterystycznym łobuzerskim uśmieszkiem.
-Nie spodziewałem się tego po tobie, Jess. Wiesz, Lena też wykręcała mi różne śmieszne numery, ale nigdy nie z Michaelem -zaczął swoją opowieść Lucifer. -Chyba była bardziej zdecydowana od ciebie, złotko.
-Ale ja jestem zdecydowana -wyszeptałam.
Chłopak wstał i kucnął przed fotelem, na którym siedziałam. Jedną rękę oparł o mebel, a drugą położył na moim udzie, powoli wsuwając ją pod sukienkę, która teraz była odrobinę pognieciona.
-To którego z nas wolisz -zapytał, patrząc mi w oczy.
Moje serce boleśnie uderzało o żebra, a policzki płonęły. Spuściłam wzrok. Delikatnie zepchnęłam jego dłoń z mojego uda.
-Wiesz, Luc, ja byłam zdecydowana od zawsze. Nie wiem, co dziś we mnie wstąpiło.
-A ja wiem -powiedział, wracając na drugi fotel. -Michael cię wykorzystał -odparł beztrosko. -Żaden człowiek nie oprze się aniołowi, skarbie. Byłem głupi, że cię z nim samą zostawiłem.
-Zależy ci na mnie?
-Może. Mam wrażenie jakby historia z Leną się powtarzała, wiesz? Tylko ona mniej wiedziała, bo nie próbowała się zabić -puścił do mnie oczko. -Podobałem jej się i nie mogę powiedzieć, żeby nie było mi to na rękę. Była naprawdę piękna, tylko miała małe problemy z ćpaniem. Wtedy przyczepił się do nas Michael. Polubiła go, bo była człowiekiem. Aniołów nie da się nie lubić.
-Przecież Oliver nie lubi Michaela -powiedziałam, mając w pamięci pierwszy dzień szkoły.
-Wiesz, Jess, nie jesteśmy jedynymi aniołami. Znaczy Michael nie jest -poprawił się Lucifer.
Widziałam, że zrobiło mu się trochę przykro. Podeszłam do niego i usiadałam mu na kolanach. Chłopak objął mnie ramieniem, a jego palce, podobnie jak wcześniej Michaela, powędrowały pod moją bluzkę. Po moich plecach przeszedł dreszcz. Diabeł musiał to wyczuć, bo cofnął dłoń.
-Wracając do Michaela, to chyba podpadł Niebu, bo przyszli po niego Siódmi. Wtedy przysłali tu Olivera. Jak mam wybierać niańkę z nich dwóch, to już wolę tego, którego uważasz za mojego brata. Dlatego stałem się buntowniczy i ściągnąłem Michaela z powrotem. W międzyczasie między mną a Leną przestało się układać. Głównie przez to, że wtedy była już zakochana w jakimś człowieku. Wiesz, Jess, nigdy nie czułem do niej tego, co czuję do ciebie.
Biedny Michael, a taki był milutki...:(. I koniec baletu... Też szkoda
OdpowiedzUsuńM.