niedziela, 2 czerwca 2013

Odcinek 1

Nowi ludzie


Zachwiałam się i przewróciłam na kolana. Nie powinnam była tak stać na środku korytarza. Podniosłam głowę i zobaczyłam wyciągniętą w moją stronę dłoń. Po chwili wahania skorzystałam z pomocy. Chłopak, który na mnie wpadł, był całkiem przystojny i miał słodki dołek na brodzie.

-Przepraszam, nie powinnam tak stać na środku.

Chłopak lekko się zdziwił. Otrzepałam spodnie i znów na niego spojrzałam, najwyraźniej uznał to za zachętę, bo zaczął mówić.

-To ja przepraszam, powinienem patrzeć dokąd biegnę –przyjrzał mi się, po czym dodał –nie widziałem cię tu nigdy…

-Jestem nowa –powiedziałam szybko.

Kiwnął lekko głową. Spojrzałam na swój plan, by nie przyglądać mu się zbyt natarczywie, a potem na plan szkoły. Znów musiał mnie źle zrozumieć, bo zaoferował pomoc. Podałam mu swój plan, a on uśmiechnął się delikatnie i szybko mi go oddał.

-Chodzimy razem do klasy –wyjaśnił i zrobił minę, jakby nagle sobie o czymś przypomniał. –Jestem Michael.

-Jessamine.

Uśmiechnął się urzekająco i ruszyliśmy korytarzem. Chłopak wyraźnie miał ochotę pogadać, ale ja wolałam milczeć. To pierwszy raz, kiedy nie jestem w klasie z moim bratem, a na dodatek to środek pierwszej klasy. Starałam się udawać zafascynowaną oglądaniem korytarzy, jednak tak naprawdę nie bardzo mnie to interesowało. W każdej szkole są prawie takie same, podczas lekcji puste, a na przerwach zatłoczone. Rozglądałam się więc naokoło, wciąż czując na sobie jego spojrzenie.

-Masz jakieś rodzeństwo –zapytał kiedy doszliśmy do schodów.

-Młodszą siostrę i brata bliźniaka –odpowiedziałam automatycznie.

-Też mam bliźniaka –odpowiedział przyjaznym głosem. –Chodzi do równoległej klasy –dodał.

-To tak jak mój.

-Skąd jesteście?

-Z Glasgow.

Mój ton był chyba nieco zbyt nie uprzejmy, bo chłopak przestał zadawać pytania. Nie byłam przyzwyczajona do rozmów z kimkolwiek poza moim rodzeństwem. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Co innego z moim bratem, on zawsze był tym popularnym, za którym wciąż ganiają dziewczyny. Nie było osoby, która nie zaprosiłaby go na imprezę. Mnie nie zapraszał nikt. Nie przeszkadzało mi to, przywykłam. W domu zazwyczaj spędzałam czas z siostrą, od kiedy mama dołączyła do ojca i zaczęła pracować za granicą, to ja musiałam pilnować, by Rosemary odrobiła lekcje czy powtórzyła do jakiejś klasówki. To prawda, że mogliśmy mieć wszystko, ale szczerze mówiąc, zamiast gosposi, drogiego samochodu, czy gadżetów wolałabym, żeby rodzice z nami mieszkali.

Nagle chłopak się zatrzymał i omal na niego nie wpadłam. Uśmiechnął się przyjaźnie, otwierając drzwi. W klasie siedziało równo piętnaście osób, pięć stolików po trzy osoby przy każdym i jeszcze jeden całkiem pusty z tyłu klasy. Michael przeprosił za spóźnienie i usiadł przy nim. Ja podeszłam do nauczycielki i dałam jej swoje wyniki nauczania. Ta podziękowała, kazała mi usiąść na wolnym miejscu. Niezdarnie wepchnęła papiery do dziennika i wróciła do tematu lekcji. Zgrabnie przedostałam się na swoje miejsce i usiadłam obok jedynego znanego mi chłopaka. Położyłam przed sobą plan i patrzyłam się na niego pusto. Po chwili Michael pokazał mi jeden z kwadracików, w którym widniał napis "historia". Spojrzałam na tablicę, jednak ta była pusta. Kiwnęłam głową i wyjęłam z torby pusty zeszyt. Kiedy znów uniosłam wzrok, patrzył na mnie chłopak z wcześniejszej ławki.

-Jestem Matt –powiedział jak gdyby nauczycielki nie było w sali.

-Jessamine –przedstawiłam się.

-Miło mi cię poznać, jakbyś …

-Jakbyś potrzebowała kiedyś pomocy to on się poleca –dokończyła dziewczyna siedząca obok niego, wciąż pisząc coś w zeszycie, kiedy skończyła odwróciła się do mnie. –Jestem Alice.

Nauczycielka spojrzała w naszą stronę, ale nic nie powiedziała. Wróciła do swojego biurka i odpaliła laptopa.

-Ona tak zawsze, już nie zwraca uwagi na to, co robimy –powiedziała Alice prawie szeptem.

-Debra ją już do tego przyzwyczaiła –dodał Matt.

Oboje odwrócili się do przodu, a po chwili nauczycielka zgasiła światło, by pokazać nam kilka slajdów. Po chwili Michael szturchnął mnie delikatnie. Spojrzałam na niego, a on pokazał na dziewczynę, która siedziała po drugiej stronie sali pod oknem. Rozmawiała nawet nie zwracając uwagi na nauczycielkę. Zrozumiałam, że to właśnie ona musi być tą Debrą. Miała podobne do mnie blond włosy. Nagle Matt znów odwrócił się do mnie, puszczając mi oczko zostawił na mojej ławce liścik i wrócił do patrzenia na slajdy nauczycielki. Powoli rozwinęłam karteczkę.

Do Jessamine i Michaela,
Po lekcjach idziemy na pizze i może do kina, chcecie iść z nami?

Podałam liścik koledze z ławki. Dziwne, że wcześniej go nie zaprosili, a może dopiero teraz to wymyślili. Michael napisał coś na liściku i podał go Alice, a ona chłopakowi, którego imienia jeszcze nie znałam. Nie mógł być zbyt zadowolony, bo rzucił Alice pełne wyrzutów spojrzenie. Wydawało mi się, że ona nie zareagowała, ale jednak musiała coś zmienić, bo chłopak wziął się za pisanie. Kiedy oddawał nam liścik przyglądał mi się oceniająco, mimo tego miał ładne oczy. Odwróciłam wzrok. Spojrzałam na plan, a potem na zegarek. Do dzwonka zostało 5 minut. Mój wzrok wrócił na kartkę. Następna była matematyka. Ciekawe, z kim będę na niej siedzieć. Westchnęłam, mój strach znów powrócił. Nie wiedziałam, czy mam ochotę poznawać jeszcze kogoś nowego. Wolałabym siedzieć z Michaelem na każdej lekcji, ale to pewnie nie będzie możliwe. Siedziałam tak patrząc w kartkę, aż do dzwonka. Kiedy chciałam zacząć się pakować, Michael mnie powstrzymał.

-Nie ma pani od matmy, mamy zastępstwo z nią –wskazał na nauczycielkę od historii.

Alice dokończyła coś pisać i odwróciła się do mnie. Na jej twarzy widniał łobuzerski uśmieszek.

-Ciekawe, ile imion jesteś w stanie zapamiętać –zastanowiła się na głos. –To jest Oliver, Jade, Nataniel, Gwendoline i Katherine.

Wskazywała kolejno na chłopaka siedzącego obok niej, trzy osoby siedzące jeszcze ławkę wcześniej, które teraz kierowały się w naszą stronę i dziewczynę ze środkowego rzędu, która trzymała w rękach swoje rzeczy i rzuciła je na stół po drugiej stronie Michaela.

-Ładnie to się tak spóźniać –zapytała go, po czym zwróciła się do mnie z uśmiechem –jestem Katherine.

-Jessamine idzie z nami na pizzę –wtrąciła Alice.

-Cool –odezwał się Jade albo Nataniel.

-Dziękuje za zaproszenie –powiedziałam trochę za cicho, co spowodowało ich śmiech.

-Nie musisz się nas bać –odezwał się ten sam chłopak.

-Za to możesz bać się Debry –dodał Matt.

Wszyscy parsknęli głośnym śmiechem, więc i ja się zaśmiałam. Alice usiadła na swojej ławce, to samo zrobił Matt tak, że ich ramiona się stykały. Z drugiej strony Alice usiadła Gwendoline, zostawiając trochę więcej przestrzeni. Na ławce Michaela usiedli Jade i Nataniel, więc ten przesunął się bliżej mnie, jednak wciąż pozostaliśmy na krzesłach. Katherine również usadowiła się na ławce. Za to Oliver wyszedł z lekko obrażoną miną. Widząc to Alice dała Mattowi kuksańca w bok, ten po zrozumieniu aluzji poszedł do uciekiniera.

-Nie wiem, co go dzisiaj ugryzło –powiedziała Alice, jednak niezbyt przekonująco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz