Pupilka
Simon i mój brat wsiedli, a ja, gdy znów popatrzyłam w boczną uliczkę, odnalazłam w niej tylko pustkę. Coś musiało mi się przewidzieć. Spojrzałam na Alice, która wyglądała na raczej niezbyt zadowoloną. Nie było co się jej dziwić, jednak mimo to na początku z bratem próbowaliśmy doprowadzić do względnie miłej rozmowy, ale w końcu mój brat włączył radio i już do końca milczeliśmy. Po kilku minutach Simon wyszedł, rzucając najpierw mi, a potem Alexandrowi zwykłe „cześć”. Po kolejnych kilku minutach byliśmy pod naszym tymczasowym domem. Chciałam iść sama, ale Alice postanowiła przejść się ze mną. Podeszłyśmy do windy.
-Jess, nie podoba mi się to.
-Mówisz o Simonie?
Pokiwała głową w milczeniu i wsiadła do windy, a ja za nią. Wybrałam odpowiedni numer i wjechałyśmy na górę.
-Wiesz, nie mam wpływu na decyzje mojego brata –powiedziałam obojętnie.
-Tak, ale –westchnęła, nie mogąc skończyć.
Nie wiedziałam, o co jej chodzi. Wyjęłam klucz i otworzyłam drzwi. Poszłyśmy do mojego pokoju. Wyjęłam z torby portfel i telefon. Z szafy wyciągnęłam większą torbę sportową. Wrzuciłam do niej wszystkie potrzebne rzeczy. Skoczyłam do kuchni po butelkę wody. Alice dziwnie na mnie patrzyła, ale nie poruszyła już tego tematu. Alexander wyczuł zmianę, więc tym razem nawet nie próbowaliśmy rozmawiać. Dopiero gdy dojechaliśmy, powiedział żebym zadzwoniła, jak będę chciała wrócić.
W recepcji dowiedziałam się, że bez problemu mogę zapisać się do odpowiedniej grupy i zacząć już dziś. Wystarczyło tylko wypełnić krótką ankietę i zapłacić. Od razu dostałam własną szafkę. Zmiany szkoły baletowej zawsze przychodziły mi łatwiej niż zwykłej szkoły. Chyba wynikało to z faktu mojej determinacji, bo przecież taniec wszędzie był moją pasją.
Szatnia była duża, a nasze szafki okazały się być daleko od siebie, co uniemożliwiło nam rozmowę. Przebrałam się więc w milczeniu, nie zwracając uwagi na nikogo. Zajęcia zaczęły się szybko. Gdy chciałam podejść do trenerki, ta tylko machnęła ręką bym ustawiła się z innymi dziewczynami, tak też zrobiłam. Alice była gdzieś na początku, a ja stanęłam na końcu, nie chcąc zbyt rzucać się w oczy. Dziewczyny raczej były zdeterminowane i skupione niż szczęśliwe, a przynajmniej na takie wyglądały. Pewnie gdybym tylko ich słuchała w szatni, wiedziałabym skąd te miny. Do klasy weszły jeszcze dwie dziewczyny, co dziwne, jedną z nich kojarzyłam, była to jedna z koleżanek Debry. Przywitała się i podeszła do mnie, nie zwracając uwagi na dziewczynę, z którą jeszcze przed sekundą rozmawiała.
-Cześć, Jess –powiedziała uśmiechając się złośliwie. –Jestem Naomi, jakbyś jeszcze nie pamiętała.
-Cześć, Naomi –rzuciłam obojętnie.
-Startujesz do Simona –zapytała całkiem zwyczajnym tonem.
-Nie, czemu tak myślisz?
-Po prostu wolałam się upewnić.
Kiwnęłam głową i spojrzałam na nauczycielkę, która w międzyczasie puściła muzykę. Nie patrzyłam już na inne dziewczyny, większość z nich nie zwracała też uwagi na mnie. Może to i dobrze. Mojej karierze jako tancerka baletowa z pewnością nie sprzyjały przeprowadzki. Każda nauczycielka musiała poznawać mnie od nowa. Może powinnam zacząć myśleć o jakiejś szkole baletowej z internatem.
Po rozgrzewce przeszłyśmy do kroków. Padło kilka poleceń, a potem kolejne. W końcu minęła cała godzina. Trenerka poprosiła mnie, żebym została i wtedy coś się zmieniło. Determinacja w spojrzeniach dziewczyn zamieniła się w coś innego. Widać było, że mają do mnie pretensje. Nawet Alice patrzyła na mnie jak na konkurentkę, z którą przegrała. Tylko Naomi miała puste oczy. Zaczęłam się zastanawiać, skąd u niej tak pozbawione uczuć spojrzenie, jednak nie miałam zbyt dużo czasu na moje rozmyślenia.
-A więc, Jessamine –zaczęła nauczycielka głosem, którym mogłaby mi powiedzieć, że wygrałam na loterii. -od tygodnia zastanawiałam się, jakie dwie dziewczyny mam zabrać, żeby reprezentowały moją szkołę na castingu do „Dziadka do orzechów” i myślę, że byłabyś godną reprezentantką. Zgodziłabyś się?
Dyskretnie rozejrzałam się po sali. Została tu tylko Naomi, udając że ćwiczy piruety, najwidoczniej nauczycielka nie zwracała na nią najmniejszej uwagi, bo inaczej musiałaby zacząć ją poprawiać. To ona musi być tą drugą reprezentantką.
-Mogłaby mi pani dać tydzień do namysłu –zapytałam po chwili zastanowienia.
-Ależ oczywiście –powiedziała uśmiechnięta.
Wręczyła mi broszurę z informacjami dotyczącymi castingu i przedstawienia. Ukłoniłam się i tym razem nie zostałam za to wyśmiana. Powoli skierowałam się do szatni. Gdy do niej weszłam, była tam tylko Alice. Z klasy dobiegał cichy głos Naomi, jednak z tej odległości nie dało się zrozumieć słów.
-Jak możesz –zapytała z wyrzutem.
-O co ci znów chodzi?
-Najpierw gadasz z Simonem, potem Naomi, a teraz jeszcze chcesz odebrać mi rolę?
-Nie zdecydowałam, czy ją przyjmę i przestań mi mówić, z kim mogę rozmawiać, a z kim nie!
-Nie zachowuj się jak Naomi!
-Co?
-Zachowujesz się, jakby cały świat był twój.
-Alice, to nieprawda. Nie chcę tej roli –wypaliłam. –Masz, weź to sobie, ale mnie już w to nie mieszaj. –rzuciłam broszurą o podłogę.
Szybko zgarnęłam wszystkie moje rzeczy do torby i zamknęłam szafkę. Pobiegłam w stronę recepcji.
-Rezygnuję –powiedziałam, odkładając kluczyk na blacie.
Zaczęłam biec. Zatrzymałam się dopiero kilka ulic dalej. Moje stopy były całe w błocie, bo z pośpiechu zapomniałam zmienić buty. Szczerze mówiąc, całkowicie się nie przebrałam. Jak Alice mogła to powiedzieć? Jak ja mogłam to powiedzieć? Powinnam była zostać sobą. Nigdy nie powinnam chcieć zmian. To już nie jestem ja. Od początku naszego pobytu tutaj nie byłam sobą. Napisałam do brata, by po mnie przyjechał. Zaczęłam płakać. Oparłam się o ścianę, a potem osunęłam na ziemię. Schowałam twarz w dłonie. Znów jest po staremu. Nie mogłam powstrzymać łez. Znów stałam się taka jak kiedyś. Nigdy nie powinnam była się zmieniać. Siedziałam tak, dopóki ktoś nie położył mi dłoni na ramieniu. Obok mnie stał Alexander. Podniosłam się z ziemi i przytuliłam do niego. Wyszeptał, że wszystko będzie dobrze.
Wróciliśmy do domu. Nie było jeszcze późno, więc znalazłam inną szkołę baletową i zapisałam się do niej. Korzystając z okazji siedzenia przy laptopie, zaczęłam szukać na Facebooku Lucifera, a potem Michaela, ale żadnego z nich nie znalazłam. Odłożyłam laptopa i wzięłam się za lekcje. Alexander kilka razy wchodził do mojego pokoju, ale zbywałam go za każdym razem. W końcu postanowiłam zamknąć drzwi. Kiedy skończyłam odrabiać lekcje, zdjęłam strój do ćwiczeń i w samej bieliźnie położyłam się spać. Długo nie mogłam zasnąć. Wciąż nie mogłam przestać płakać. W końcu jednak zamknęłam oczy.
Następnego dnia w szkole było tak, jakbym nie istniała. Wchodziłam na lekcję, mówiłam, że jestem i na tym się kończyło. Chciałam porozmawiać z Michaelem, ale go nie było. Jedyną osobą, która mi się przyglądała był Nataniel. Oliver musiał dowiedzieć się od Alice o moim zdaniu na temat Lucifera, bo za każdym razem, jak nasze spojrzenia się skrzyżowały, widziałam tylko pogardę. Po tylu latach praktyki byłam już całkiem dobra w odróżnianiu ludzkich uczuć. Po lekcjach poszłam do klubu muzycznego, jednak całą godzinę przesiedziałam pod ścianą. Do domu wróciłam autobusem. Potem na balet do nowej szkoły i znów zostałam pupilką pani. Tym razem już na samym początku wyciągnęła mnie na środek i poprosiła, bym pokazywała reszcie kroki. Kolejne zazdrosne spojrzenia.
Minął tydzień. Michael nie pojawił się w szkole, a nauczyciele przestali wyczytywać jego imię sprawdzając obecność. W szkole byłam tylko cieniem, a na balecie prymuską. W Internecie odnalazłam casting, który zaproponowała mi trenerka Alice i Naomi. Powiedziałam swojej nauczycielce, że natknęłam się na niego przypadkiem, a ta z uśmiechem powiedziała, że dobrym pomysłem byłoby spróbowanie.
Kolejny tydzień minął na udawaniu ducha i intensywnych treningach. Przyjęcie urodzinowe Rosemary zbliżało się wielkimi krokami tak jak i casting. Każdego dnia miałam nadzieję, że wreszcie spotkam Michaela, ale on przyszedł dopiero dzień przed moimi siedemnastymi urodzinami.
-Jess, nie podoba mi się to.
-Mówisz o Simonie?
Pokiwała głową w milczeniu i wsiadła do windy, a ja za nią. Wybrałam odpowiedni numer i wjechałyśmy na górę.
-Wiesz, nie mam wpływu na decyzje mojego brata –powiedziałam obojętnie.
-Tak, ale –westchnęła, nie mogąc skończyć.
Nie wiedziałam, o co jej chodzi. Wyjęłam klucz i otworzyłam drzwi. Poszłyśmy do mojego pokoju. Wyjęłam z torby portfel i telefon. Z szafy wyciągnęłam większą torbę sportową. Wrzuciłam do niej wszystkie potrzebne rzeczy. Skoczyłam do kuchni po butelkę wody. Alice dziwnie na mnie patrzyła, ale nie poruszyła już tego tematu. Alexander wyczuł zmianę, więc tym razem nawet nie próbowaliśmy rozmawiać. Dopiero gdy dojechaliśmy, powiedział żebym zadzwoniła, jak będę chciała wrócić.
W recepcji dowiedziałam się, że bez problemu mogę zapisać się do odpowiedniej grupy i zacząć już dziś. Wystarczyło tylko wypełnić krótką ankietę i zapłacić. Od razu dostałam własną szafkę. Zmiany szkoły baletowej zawsze przychodziły mi łatwiej niż zwykłej szkoły. Chyba wynikało to z faktu mojej determinacji, bo przecież taniec wszędzie był moją pasją.
Szatnia była duża, a nasze szafki okazały się być daleko od siebie, co uniemożliwiło nam rozmowę. Przebrałam się więc w milczeniu, nie zwracając uwagi na nikogo. Zajęcia zaczęły się szybko. Gdy chciałam podejść do trenerki, ta tylko machnęła ręką bym ustawiła się z innymi dziewczynami, tak też zrobiłam. Alice była gdzieś na początku, a ja stanęłam na końcu, nie chcąc zbyt rzucać się w oczy. Dziewczyny raczej były zdeterminowane i skupione niż szczęśliwe, a przynajmniej na takie wyglądały. Pewnie gdybym tylko ich słuchała w szatni, wiedziałabym skąd te miny. Do klasy weszły jeszcze dwie dziewczyny, co dziwne, jedną z nich kojarzyłam, była to jedna z koleżanek Debry. Przywitała się i podeszła do mnie, nie zwracając uwagi na dziewczynę, z którą jeszcze przed sekundą rozmawiała.
-Cześć, Jess –powiedziała uśmiechając się złośliwie. –Jestem Naomi, jakbyś jeszcze nie pamiętała.
-Cześć, Naomi –rzuciłam obojętnie.
-Startujesz do Simona –zapytała całkiem zwyczajnym tonem.
-Nie, czemu tak myślisz?
-Po prostu wolałam się upewnić.
Kiwnęłam głową i spojrzałam na nauczycielkę, która w międzyczasie puściła muzykę. Nie patrzyłam już na inne dziewczyny, większość z nich nie zwracała też uwagi na mnie. Może to i dobrze. Mojej karierze jako tancerka baletowa z pewnością nie sprzyjały przeprowadzki. Każda nauczycielka musiała poznawać mnie od nowa. Może powinnam zacząć myśleć o jakiejś szkole baletowej z internatem.
Po rozgrzewce przeszłyśmy do kroków. Padło kilka poleceń, a potem kolejne. W końcu minęła cała godzina. Trenerka poprosiła mnie, żebym została i wtedy coś się zmieniło. Determinacja w spojrzeniach dziewczyn zamieniła się w coś innego. Widać było, że mają do mnie pretensje. Nawet Alice patrzyła na mnie jak na konkurentkę, z którą przegrała. Tylko Naomi miała puste oczy. Zaczęłam się zastanawiać, skąd u niej tak pozbawione uczuć spojrzenie, jednak nie miałam zbyt dużo czasu na moje rozmyślenia.
-A więc, Jessamine –zaczęła nauczycielka głosem, którym mogłaby mi powiedzieć, że wygrałam na loterii. -od tygodnia zastanawiałam się, jakie dwie dziewczyny mam zabrać, żeby reprezentowały moją szkołę na castingu do „Dziadka do orzechów” i myślę, że byłabyś godną reprezentantką. Zgodziłabyś się?
Dyskretnie rozejrzałam się po sali. Została tu tylko Naomi, udając że ćwiczy piruety, najwidoczniej nauczycielka nie zwracała na nią najmniejszej uwagi, bo inaczej musiałaby zacząć ją poprawiać. To ona musi być tą drugą reprezentantką.
-Mogłaby mi pani dać tydzień do namysłu –zapytałam po chwili zastanowienia.
-Ależ oczywiście –powiedziała uśmiechnięta.
Wręczyła mi broszurę z informacjami dotyczącymi castingu i przedstawienia. Ukłoniłam się i tym razem nie zostałam za to wyśmiana. Powoli skierowałam się do szatni. Gdy do niej weszłam, była tam tylko Alice. Z klasy dobiegał cichy głos Naomi, jednak z tej odległości nie dało się zrozumieć słów.
-Jak możesz –zapytała z wyrzutem.
-O co ci znów chodzi?
-Najpierw gadasz z Simonem, potem Naomi, a teraz jeszcze chcesz odebrać mi rolę?
-Nie zdecydowałam, czy ją przyjmę i przestań mi mówić, z kim mogę rozmawiać, a z kim nie!
-Nie zachowuj się jak Naomi!
-Co?
-Zachowujesz się, jakby cały świat był twój.
-Alice, to nieprawda. Nie chcę tej roli –wypaliłam. –Masz, weź to sobie, ale mnie już w to nie mieszaj. –rzuciłam broszurą o podłogę.
Szybko zgarnęłam wszystkie moje rzeczy do torby i zamknęłam szafkę. Pobiegłam w stronę recepcji.
-Rezygnuję –powiedziałam, odkładając kluczyk na blacie.
Zaczęłam biec. Zatrzymałam się dopiero kilka ulic dalej. Moje stopy były całe w błocie, bo z pośpiechu zapomniałam zmienić buty. Szczerze mówiąc, całkowicie się nie przebrałam. Jak Alice mogła to powiedzieć? Jak ja mogłam to powiedzieć? Powinnam była zostać sobą. Nigdy nie powinnam chcieć zmian. To już nie jestem ja. Od początku naszego pobytu tutaj nie byłam sobą. Napisałam do brata, by po mnie przyjechał. Zaczęłam płakać. Oparłam się o ścianę, a potem osunęłam na ziemię. Schowałam twarz w dłonie. Znów jest po staremu. Nie mogłam powstrzymać łez. Znów stałam się taka jak kiedyś. Nigdy nie powinnam była się zmieniać. Siedziałam tak, dopóki ktoś nie położył mi dłoni na ramieniu. Obok mnie stał Alexander. Podniosłam się z ziemi i przytuliłam do niego. Wyszeptał, że wszystko będzie dobrze.
Wróciliśmy do domu. Nie było jeszcze późno, więc znalazłam inną szkołę baletową i zapisałam się do niej. Korzystając z okazji siedzenia przy laptopie, zaczęłam szukać na Facebooku Lucifera, a potem Michaela, ale żadnego z nich nie znalazłam. Odłożyłam laptopa i wzięłam się za lekcje. Alexander kilka razy wchodził do mojego pokoju, ale zbywałam go za każdym razem. W końcu postanowiłam zamknąć drzwi. Kiedy skończyłam odrabiać lekcje, zdjęłam strój do ćwiczeń i w samej bieliźnie położyłam się spać. Długo nie mogłam zasnąć. Wciąż nie mogłam przestać płakać. W końcu jednak zamknęłam oczy.
Następnego dnia w szkole było tak, jakbym nie istniała. Wchodziłam na lekcję, mówiłam, że jestem i na tym się kończyło. Chciałam porozmawiać z Michaelem, ale go nie było. Jedyną osobą, która mi się przyglądała był Nataniel. Oliver musiał dowiedzieć się od Alice o moim zdaniu na temat Lucifera, bo za każdym razem, jak nasze spojrzenia się skrzyżowały, widziałam tylko pogardę. Po tylu latach praktyki byłam już całkiem dobra w odróżnianiu ludzkich uczuć. Po lekcjach poszłam do klubu muzycznego, jednak całą godzinę przesiedziałam pod ścianą. Do domu wróciłam autobusem. Potem na balet do nowej szkoły i znów zostałam pupilką pani. Tym razem już na samym początku wyciągnęła mnie na środek i poprosiła, bym pokazywała reszcie kroki. Kolejne zazdrosne spojrzenia.
Minął tydzień. Michael nie pojawił się w szkole, a nauczyciele przestali wyczytywać jego imię sprawdzając obecność. W szkole byłam tylko cieniem, a na balecie prymuską. W Internecie odnalazłam casting, który zaproponowała mi trenerka Alice i Naomi. Powiedziałam swojej nauczycielce, że natknęłam się na niego przypadkiem, a ta z uśmiechem powiedziała, że dobrym pomysłem byłoby spróbowanie.
Kolejny tydzień minął na udawaniu ducha i intensywnych treningach. Przyjęcie urodzinowe Rosemary zbliżało się wielkimi krokami tak jak i casting. Każdego dnia miałam nadzieję, że wreszcie spotkam Michaela, ale on przyszedł dopiero dzień przed moimi siedemnastymi urodzinami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz